Nick na CM: kahn39/musialmati
Posty: 1468 Sk±d: Wroclaw
Wys³any: 2009-03-21, 16:00
Pierwsza sprawa mi z reguly wisi.
Druga zdecydowanie nie-ale ja nie mam dylematow moralnych. Wiem, co jest dobre, a co nie, namawiam ludzi do nierobienia niemoralnych rzeczy. Ale ja mam inne poczucie tego, niz ty ;p
co do żebraka; ja nigdy nie daję pieniędzy takiemu człowiekowi, zamiast tego pytam czasem, dlaczego nie pracuje i nie czekając na odpowiedź, odchodzę. jestem na tyle naiwna, żeby wierzyć, że moje słowa dały mu do myślenia i jeżeli nie zmieni swojego postępowania, to przynajmniej je przemyśli (ew. popełni samobójstwo- to daje mi nadzieję na lepsze jutro).
Cytat:
Ograniczenie, prymitownosc, rutyna, uzalanie sie nad swoim losem
normalka. nawet mi się nie chce analizować przyczyn takiego zachowania.
Nick na CM: smalltomasz
Posty: 503 Sk±d: Od rzeźnika wracam
Wys³any: 2009-03-21, 19:17
cyckii, ludzie tacy już są. Codziennie spotykam się z takimi zjawiskami, no i cóż zrobić? Nic, mam ich konkretnie w dupie, jestem takim pierdolonym egoistą, że czasami jest mi wstyd, ale przynajmniej spokojny człowiek ze mnie. Żebrak? Sorry, nie mam zamiaru wychowywać nierobów. Jeżeli ktoś chce coś ze sobą zrobić, to zawsze znajdzie drogę, nie ma bata.
Nie dałbym kolesia pokroić. Chyba, że ten koleś by się na to zgodził, wyraziłby na to swoją wolę. Nie mam zamiaru wpływać na nikogo, ich życie, ich zabawki.
Mimo mojego nastawienia, czasami są chwile słabości. Wtedy jestem zły na świat, w jakim żyje, by za godzinę stwierdzić, że to nie ma sensu, trzeba robić swoje.
Ciekawy temat, cyckii, ale ktoś Cię musiał wkurzyć. :)
_________________ A nurse! a nurse! My kingdom for a nurse!
A ja, gdy widzę wszystkich tych, których opisujesz - mam ochotę ryczeć. Każdy, ale to każdy chce być kimś, kimkolwiek, aby wyróżnić się na szarym tle, a prawie nikomu to nie wychodzi. Te wszystkie dziewczyny w różowych bluzeczkach, wszystkie dresy nie są złe z natury, ba, w ogóle nie są złe - mają te same potrzeby co każdy, a odebrano im możliwość realizacji. To jest do czarnej cholery niesprawiedliwe, że o tym, kim będziesz, czy uda ci się cokolwiek osiągnąć, decyduje tak naprawdę to, kiedy i gdzie się urodziłeś. Tak, są tacy, którzy mogą przezwyciężyć opór materii i zrobić coś mimo wszystkiemu - ale, nie oszukujmy się, to są wyjątki. Reszta nie ma siły, by się wybić. Zresztą, gdyby wszyscy się wybili, sytuacja powtórzyłaby się i znowu trzeba byłoby się wybijać - wyżej i wyżej. Ci wszyscy, którzy zostają w tle są obrzydliwie smutnym i tragicznym, ale potrzebnym tłem - wbrew woli przypisano im bardzo ważną rolę szarej masy, na tle której inni mogą sobie pobłyszczeć przez jakiś czas. Dla innych wszyscy są tacy sami, niegodni uwagi, traktowani z pogardą. A mi ich szkoda, strasznie szkoda, wszystkim razem i każdemu z osobna chciałbym pomóc, a nie mogę. Każdy powinien mieć prawo, by uczynić życie czymś więcej nad egzystencję zrujnowanego alkoholika. A nie jest tak, że to wyłącznie ich wina, że są tam dlatego, że nie chce im się zrobić czegoś więcej. Najczęściej po prostu nie mogą, z wielu przyczyn, które nam, "normalnym", wydają się głupie i irracjonalne. A dla nich są przeszkodą nie do pokonania.
Trochę zrozumienia dla innych, trochę innego spojrzenia. Nie warto gardzić kimkolwiek, już lepiej pozostać obojętnym, jeśli nie stać Cię na cień współczucia. Nie sądź, byś nie był sądzony - to można upchnąć do głupiego moralizatorstwa. Lepiej powiedzieć "nie sądź, bo po co".
Dobra, w tej wypowiedzi zawarłem wszystko prócz spójności. Nie musisz tego czytać.
Och, chyba się spóźniłem. Nie musisz więc czytać tego, co następuje poniżej.
Co do dylematu moralnego - nie, nie można poświęcać jednego życia dla innych bez zgody poświęcającego się. Każdy ma niezbywalne prawo do życia, a nam nie wolno w nie ingerować.
Choć ja jestem na tyle dziwny, że uznaję wyższość jednego tylko ludzkiego życia nad idee pokroju ojczyzna i religia, więc pewnie nie mam racji i jestem głupi.
Nick na CM: smalltomasz
Posty: 503 Sk±d: Od rzeźnika wracam
Wys³any: 2009-03-22, 13:02
@cyckii - sytuacja jednak różni się tym, że w szpitalu nie jest ekstremalna, a w pędzącej kolejce owszem. Znając życie na pewno posrałbym się ze strachu i nic nie zrobiłbym. Na pewno bym nie decydował, zostawiłbym to komu innemu. Umyłbym ręce, choć gacie miałbym brązowe. ;)
_________________ A nurse! a nurse! My kingdom for a nurse!
Ale cyckii, łatwo powiedzieć, że to ich wina i wystarczyłoby, aby chcieli, by coś sie zmieniło. Psychika takiego człowieka jest tak złożona, a może właśnie tak prosta, że takie "chcenie" jest dla nich progiem niemożliwości, niezależnie od nich samych. Ich zachowanie warunkuje obciążenie genetyczne, wychowanie, a przede wszystkim sytuacja społeczna. Pod tak silną presją bardzo ciężko jest podjąć jakiekolwiek rozsądne kroki.
Co do wyjątkowości - tak, one wszystkie są takie same, a sadzą, że są wyjątkowe. Ale nie ma co nimi gardzić, bo to naturalne. Człowiek musi wierzyć, że czymś się wyróżnia, bo inaczej po prostu by zwariował. Jeśli nie jest w stanie osiągnąć rzeczywistego indywidualizmu, wmawia go sobie, jest to żałosne, ale tyle w tym jego winy co w tym, jaki ma kolor oczu.
Jeśli zaś mówię o pomocy, to nie chodzi mi o rzucenie dwóch złotych, tak od niechcenia. Nie, nigdy nie daję pieniędzy żebrakom. Chodziłoby mi o taką idealistyczną, kompletnie infantylna wizję pomocy. Polegałaby ona na zwyczajnym pokazaniu im, że można inaczej, pomóc im wydobyć się z tej obrzydliwej szarości. Sami tego nie zrobią, a mi cholernie żal tych żyć, które się marnują. Bo każde życie jest wyjątkowe i tylko jedno i każde zasługuje na to, by sie nie zmarnować.
Co do poruszonego przez Ciebie dylematu z wózkiem - to już jest dla mnie kwestia psychologii. Gdy przeprowadzano badanie na ludziach nad tym dylematem (i innym, wymagającym bezpośredniego zepchnięcia człowieka na tory, by uratować innych) okazywało się, że w każdym z tych przypadków działała inna część mózgu. W przypadku drugim - ta, która odpowiada za decyzje niezależne od rozumu, podejmowane zanim jeszcze zdążymy nad nimi pomyśleć. Pierwszy przypadek angażował fragment kory odpowiedzialny za logiczne myślenie. Tak naprawdę więc sądy etyczne są kwestią psychologii i u każdego wyglądają nieco inaczej.
Wg mnie każdy z tych żebrzących ludzi mógłby stanąć na nogi gdyby chciał. Są instytucje które się tym zajmują, opieka społeczna itp. (nie mowie że w naszym kraju jakos specjalnie dobrze działająca;P). Albo co szkodzi takiemu pójść do biura pracy, przecież zamiatać ulice też ktoś musi.
W drugiej sprawie - noszę w portfelu 'oświadczenie woli', dzięki któremu moje narządy pójdą do przeszczepu dla jakiegoś nieszczęśnika. Przynajmniej będę miała pewność że jak mnie pochowają , będę całkowicie martwa;] (nie wiem czy słyszeliście o przypadkach pochowania przez pomyłkę 'za życia').
Dlatego mówiłem,, cyckii, że nie mogę im pomóc, bo się nie da.
Ludzie jednak tak daleko odeszli od pierwotnej więzi z naturą, że podział na stada i dobór naturalny nie powinien ich dotyczyć, bo to... nieludzkie, straszne. Jesteśmy już na tym szczeblu, by nie musieć ociekać sie do takiej naturalnej eliminacji słabszych. A że nie możemy temu jakoś zaradzić to inna sprawa.
Co do pochówku za życia - to może zdarzało się przed wiekami, gdy nie było idealnych metod określania śmierci, ale w czasach współczesnych jest to tylko szkodliwy mit. Ludzie lubią wierzyć w takie bajki, bo to takie przerażające, ale to nie czyni ich realnymi.
Nie zgodzę się. Nasze poczynania pokazują właśnie, jak bardzo się od zwierząt różnimy. Już sama możliwość czynienia zła, zabijanie dla przyjemności są zarezerwowane wyłącznie dla nas. A my z tego po prostu korzystamy.
Co do pochówku za życia - to może zdarzało się przed wiekami, gdy nie było idealnych metod określania śmierci, ale w czasach współczesnych jest to tylko szkodliwy mit. Ludzie lubią wierzyć w takie bajki, bo to takie przerażające, ale to nie czyni ich realnymi.
Czy ja wiem... słyszałam o tym kilka lat temu, gościu został wpakowany do trumny, a gdy po tygodniu ją otworzyli leżał na brzuchu;P żeby była jasność - wykluczyli pomyłkę firmy pogrzebowej, ułożyli go odpowiednio, na wznak. Podejrzewało się, że organizm wszedł w stan swego rodzaju 'uśpienia', puls był niewykrywalny i nawet lekarze stwierdzili zgon;] może to zabrzmi naiwnie, ale od tego czasu chcem mieć pewność że mi nie przytrafi się TAKIE cos;f
Ależ to brzmi naiwnie, zwłaszcza, że śmierci już od bardzo dawna nie określa się na podstawie pulsu, a tego, czy obumarł pień mózgu. Pomyłki się nie zdarzają, a takie historie to bajki.
Jestesmy swiadomi naszych poczynan, tyle nas od nich rozni. Gdyby nie to, wymienione przez Ciebie przyjemnosci bylyby dla nas nieosiagalne.
p
I ta świadomość już sama w sobie wystarczy, by utworzyć przepaść między nami a zwierzętami; dlatego jestem też zwolennikiem odchodzenia od niektórych praw natury.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum