Jako, że forum podobno odżyło, a Musiał przyjechał na 3 dni do Płocka to chyba warto napisać o tym posta. Mi przypadł ten zaszczyt. Ogólnie całe trzy dni spędziliśmy chodząc po Płocku, a pierwszy szukając noclegu dla Musiała, bo dzień przed wyjazdem okazało się, że nie ma gdzie.
Dzwoniłem do kumpla, który Musiała zna 'z jednego/dwóch Skajpów' z pytaniem czy da radę go wziąć na dwa dni na noc. Jechaliśmy wtedy odebrać Musiała z dworca, a obwieszczając koledze od noclegu, że Musiał przyjeżdża oznajmił mi, że on już jest na jakimś grillu z jego siostrą, niestety spytany o lokalizację tego grilla nie był w stanie udzielić odpowiedzi. Może dlatego, że go obudziłem (była 13:30, a wszystko co gadał okazało się bzdurą, nie wiem skąd mu się to wzięło). Anywayz nie zgodził się na nocleg i mieliśmy dość duży problem. Skombinowaliśmy namiot, mieliśmy plan przenocować na plaży "w krzakach", żeby nas nikt nie zobaczył, bo to podobno nielegalne :o. Jako, że plan był trochę zwariowany cały czas szukaliśmy innego noclegu. Okazało się, że Hubson MA DZIAŁKĘ z łóżkiem, w której można byłoby przenocować Musiała. Ok! Super. Musiał dzwoni do babci wyjaśniając cała sytuację (Przyjechał kumpel, który nie ma gdzie spać i jedynym wyjściem jest działka). Babcia słysząc to... NIE ZGODZIŁA SIĘ. Ok, zdarza się, najwyraźniej została tylko plaża i namiot w krzakach, ale Hubson się nie poddawał. Powiedział mamie, że robi GRUBY MELANŻ i zwołuje wszystkich swoich kumpli na działkę. Dostał klucze.
Wszyscy poszli do domów, było wpół do dziesiątej wieczorem, a Musiał z Hubsonem poszli na działkę. Doszli o 23. Nie wiem dokładnie co się działo, ale z relacji Hubsona było tak że "co 30 minut budził się z zimna". Po nocy Hubson opowiedział Musiałowi swój sen o Ruskach, którzy wbijali do działki obok, wtedy Hubson powiedział, że to nie ich działka, a oni zaczęli przetrzymywać ich w działce Hubsona. Według Musiała był bardzo smutny jak to mówił.
Następnego dnia Musiała tak bolały nogi po całym poprzednim, że nie chodziliśmy prawie nigdzie. Obiecałem mu obiad, ale moja mama nie ugotowała(:lokurczaki:), więc poszliśmy do galerii coś zjeść. Musiał zjadł Chińczyka (podobno był dobry), i zrobił deal stulecia. Za 2.20 miał napój z dolewką w KFC i 3 Hot Wingsy. Nic nam się nie chciało, więc siedzieliśmy z 2 godziny w galerii i czekaliśmy na Hubsona. Po 30 minutach się nie zjawiał, więc zadzwoniliśmy pytając gdzie jest:
- Hubson, gdzie jesteś?
- No w domu.
- Nie przychodzisz?
- Ja myślałem, że wy po mnie przyjdziecie! (pełnym wyrzutu głosem)
- Nie, my tu czekamy od pół godziny.
- Ok, będę za 20 minut.
Hubson przyszedł więc postanowiliśmy się gdzieś ruszyć. Poszliśmy kupić coś do picia nie wychodząc z galerii i znowu siedzieliśmy. Potem chcieliśmy pojechać do miasta, bo Musiał kupił bilet dobowy, "który się zmarnuje". I tak nie pojechaliśmy. Poszliśmy do parku, który według Musiała był ogrodem, bo miał dużo kwiatów. Znowu usiedliśmy i nic nam się nie chciało. Na koniec dnia poszliśmy do domów, bo Wielo jakimś cudem mógł przenocować Musiała! Lulz. Podobno był kącert, ale ja się nie załapałem.
(To ten słynny kącert)
Ostatni dzień minął szybko, bo Musiał miał na czternastą autobus. Pojechaliśmy do centrum i poszliśmy do drugiego parku, który również według Musiała nie jest parkiem. Czytaliśmy tam CMWiki. Jakoś nas naszło. Wikicytaty są genialnie i dostarczały nam lulzu. (Siedzieliśmy przed katedrą i akurat kiedy przechodził ksiądz Musiał czytał cytat o masturbacji. Ksiądz się nawet nie odwrócił. Szkoda.)
Poszliśmy do kawiarni i zamówiliśmy lody, potem odprowadziliśmy Musiała na dworzec, gdzie Bus już czekał. Ogólnie było jedwabiście i wspomnienia zostaną do kolejnego, jeszcze lepszego spotkania .
A tutaj trochę śmieszkowych memów, które mi się przypomniały:
- KOCA MATI! - Hubson na działce do Musiała
- skorzystajmy z jakiegoś wzoru, żeby obliczyć ile Musisz mu oddać.
- może z Pitagorasa, on był mądry! - Wielokropek
- Ale Chińczyk był dobry! - Musiał po zjedzonym obiedzie
Siedzimy w parku i dzwoni kumpel, który miał Musiała przenocować, zaczyna coś pieprzyć o tym grillu, który w ogólnie nie miał miejsca, a na pewno nie było na nim Musiała. Ja się rozłączam, ale dzwonię do niego po 3 minutach i pytam o co mu chodzi:
- No o co chodzi?
- Ja nie wiem co ty robisz, w ogóle ja mam prawo się martwić o niego, on jest niepełnoletni, chciałem się tylko spytać czy znaleźliście mu jakieś miejsce do spania, a ty tak od razu rzuciłeś słuchawką.
- <śmiech nas trojga, bo ustawiłem na głośnik>
- to ja już nie wiem, on jest pełnoletni?
- Tak Zachary, on ma 18 lat.
- a no dobra, bo wiesz ja mam prawo się o niego martwić jak mu nie dałem noclegu.
No po prostu lulz.
I jeszcze zdjęcie pod "fajnym wejściem", które Musiał koniecznie chciał mieć ( to z pierwszego dnia) Wielo robił zdjęcie.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum